Menu
  • ventana_r

  • zdrowe opalanie

    Opalanie bez opalania

    Piękna opalenizna bez spędzania godzin na słońcu, opalania w solarium, czy stosowania samoopalaczy? To będzie możliwe! Naukowcy opracowali związek, który uwalnia ciemny pigment w skórze, dając jej efekt prawdziwej opalenizny i chroniąc przed czerniakiem.

    Badania prowadzono w Massachusetts General Hospital. Obecnie są w fazie testów laboratoryjnych na myszach i próbkach ludzkiej skóry.

    Preparat nałożony na skórę, stymuluje wydzielanie melaniny bez udziału ultrafioletu. Skóra ciemnieje, a opalenizna utrzymuje się do kilku dni, po pierwszym zastosowaniu. U myszy efekt był jeszcze bardziej spektakularny, ponieważ ich skóra przybrała niemal czarny odcień i była chroniona przed oparzeniami słonecznymi i rakiem.

    Po tygodniu naskórek się złuszczył, jak w przypadku prawdziwej opalenizny, a na skórze gryzoni nie było żadnych efektów ubocznych. Oczywiście naukowcy podkreślają, że nawet z taką ochroną i tak należy używać preparatów z filtrami, choć ich skuteczność w przypadku prewencji czerniaka i raka podstawnokomórkowego nie jest zbyt wysoka.

    Jak to działa?

    Ciemny pigment, czyli melanina rozprasza 99,9 proc. pochłoniętego promieniowania UV, ograniczając jego przenikanie do komórek, gdzie może uszkodzić DNA. Dlatego osoby o ciemnej karnacji są mniej zagrożone ryzykiem rozwoju czerniaka.

    Jak się okazuje sekret opalania tkwi w wariancie genu MC1R. U tych z ciemną karnacją pod wpływem słońca gen ten uruchamia reakcję łańcuchową, prowadzącą do produkcji melaniny. W przypadku osób rudowłosych i o jasnej karnacji, taka reakcja nie uruchamia się, więc zamiast się opalać, one po prostu „łapią” czerwone poparzenia na skórze. Tymczasem okazuje się, że wystarczy jedna cząstka, nazywana inhibitorem SIK, żeby sztucznie włączyć przycisk służący do produkcji melaniny, dając osobom o jasnej karnacji, taką ochronę, jaką w naturalny sposób dostają ludzie z ciemną karnacją.

    Choć badania są rzeczywiście przełomem, to zanim specyfik trafi na rynek, minie jeszcze nieco czasu. Trzeba go przetestować na ochotnikach i przede wszystkim przebadać pod kątem bezpieczeństwa. Bowiem specjaliści zajmujący się badaniem genetyki raka skóry, ostrzegają że inhibitor SIK blokuje jeden z enzymów, który jest supresorem nowotworowym, pilnującym, aby komórki nie wchodziły na drogę nowotworzenia. Blokując go, blokuje się naturalną ochronę organizmu przed rakiem. Specyfik będzie można więc stosować, ale umiarkowanie.

     

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Wszystkie prawa zastrzezone | All rights reserved Ambassador 2018