
Azja i Pacyfik
9 lipca, w Sali Kolumnowej Sejmu RP odbyła się konferencja pt. „Dzień Azji i Pacyfiku”. Wzięło w niej udział ok. 300 przedstawicieli parlamentu, administracji rządowej, przedsiębiorców, naukowców i dziennikarzy. Najważniejszą jej część stanowiły dyskusje panelowe: „Nowy porządek międzynarodowy – czy wiek Azji jest nieunikniony”? Wzięli w nich udział byli polscy ministrowie spraw zagranicznych, analitycy, dyplomaci, naukowcy i biznesmeni.
Polska sprawa w Azji
Gościem specjalnym konferencji na temat relacji Polski z krajami Azji był wybitny dziennikarz i analityk amerykański, Robert David Kaplan, który m. in. powiedział: – Azja staje się najbardziej rozwijającym się regionem na świecie. W interesie Polski jest zwrócenie szczególnej uwagi na ten obszar”. Jego zdaniem Polska powinna dbać o dobre stosunki z tym obszarem świata, ponieważ pełni ważną rolę lidera w regionie. Dlatego Polska powinna mieć mocną pozycję nie tylko na arenie europejskiej, ale i globalnej.
Spotkanie otworzyła pani Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Sejmu RP, patronująca wydarzeniu, podkreślając, że dyskusja o relacjach kontynentu azjatyckiego z innymi regionami świata odbywa się w Polsce – sercu Europy. Przypominając o tysiącletnich więzach łączących Polskę z tą częścią świata, zwróciła uwagę na dynamiczny rozwój współpracy Polski z większością państw Azji i Pacyfiku.
O konieczności wzmacniania polityki zagranicznej związanej z państwami pozaeuropejskimi mówił też pan Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych w rządzie RP. Według pana ministra „Azja i Pacyfik to główny, strategiczny obraz w pozaeuropejskim wymiarze naszych działań. Jest to obszar nowych możliwości, ale także wielkich, nowych wyzwań dla świata zachodniego nie tylko w sferze gospodarczej, jako perspektywiczne rynki dla naszego eksportu i – oczywiście – inwestycji. Chodzi także o politykę.
W konferencji uczestniczyła także pani Katarzyna Kacperczyk, wiceminister spraw zagranicznych, która podkreśliła, że Azja stanowi główny kierunek polskiej polityki zagranicznej w jej globalnym wymiarze.
W wypowiedziach i dyskusji często padały słowa: trzeba, należy, musimy. Interesujące pytanie zadał pan Bogusław Majewski, przewodniczący Grupy Roboczej ds. Azji/Oceanii w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych: – Niestety, nie nadążamy za przemianami w Azji. Dlaczego dopiero teraz o nich mówimy?
Komentarz redakcji
Skuteczność prowadzenia polityki zagranicznej zależy m. in. od zdolności dostrzegania zmian zachodzących w świecie. Wczesne rozpoznanie szans i możliwości, a także zagrożeń, ułatwia skuteczniejsze osiąganie interesów narodowych. Tymczasem polska polityka zagraniczna koncentrowała się na sprawach doraźnych nie dostrzegając zmian zachodzących w świecie, wzrostu znaczenia nowych mocarstw i wyłaniania się systemu wielobiegunowego. Względne osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych i niezwykle szybki wzrost globalnego znaczenia Azji wytwarzały przed polską polityką zagraniczną, pole dyplomatycznych działań. Mówili o tym wytrawni dyplomaci. Nie słuchał ich, na szczęście już były minister Radosław Sikorski.
Została po nim spuścizna w postaci braku polskich placówek dyplomatycznych w kilku kluczowych państwach Azji, m. in. w Bangladeszu, Kambodży, Mongolii, Sri Lance i na Filipinach. Czy pana ministra nie zastanawiało, dlaczego cztery z wymienionych państw, mimo obowiązującej w dyplomacji zasady wzajemności, otworzyły ambasady w Polsce? Po prostu racjonalnie postępujące rządy pamiętają o uniwersalnej zasadzie: nieobecni nie mają racji. Pan minister powinien zdawać sobie sprawę, że decyzja o zamknięciu placówki dyplomatycznej w którymś z państw, to także policzek dla jego władz. Oznacza brak zainteresowania współpracą nie tylko polityczną, ale najbardziej dziś pożądaną – gospodarczą.
Ciekawe też, jak czuł się pan prezydent, Bronisław Komorowski, odbierając listy uwierzytelniające od ambasadorów państw, w których Polska nie ma ambasady? Czy nie zarumienił się przyjmując listy uwierzytelniające od ambasadora Mongolii? Prezydentowi tego państwa obiecał, że ambasada RP wkrótce będzie w Ułan Bator ponownie otwarta. Mając szerokie prerogatywy konstytucyjne w sferze polityki zagranicznej państwa, nie wymusił na ministrze Sikorskim decyzji w tej sprawie? Być może nie mógł – pan minister był w końcu wiceprzewodniczącym partii, która wyniosła go na najwyższy urząd w państwie.
Jedno jest pewne: następca ministra Sikorskiego, nominowany po październikowych wyborach, będzie się musiał ciężko napracować, by posprzątać po nim w resorcie, zaś my, wszyscy podatnicy, wkrótce dużo zapłacimy za powrót polskich ambasad i konsulatów do państw, z których nigdy nie powinny być usunięte.
Z okazji konferencji ministerstwo spraw zagranicznych opublikowało broszurę: Polska w Azji i na Pacyfiku. Ciekawe, że na mapach Azji nie zaznaczono państw, w których Polska nie ma placówek dyplomatycznych. Toż to przecież propagandowa manipulacja – metoda przejęta z dawnych, dobrych czasów, chociaż słusznie minionych.

Stanisław Błaszczyk
Dodaj komentarz