
POLSKA WERSJA
Syria – światowy poligon
Z jego ekscelencją, dr Idris Mayya, Chargé d`Affaires Ambasady Syryjskiej Republiki Arabskiej w Polsce, rozmawiali Konrad Michalski i Roman Mańka.
RM: Jak okeśliłby Pan polsko-syryjskie stosunki międzynarodowe? Jakie są możliwości poprawy tych stosunków?
IM: Nie ma wątpliwości, że stosunki polsko-syryjskie są stosunkami z dyżym zapleczem historycznym. Zawsze były bardzo dobre, w różnych sferach współpracy międzynarodowej. Setki syryjskich studentów zdobywało wiedzę na polskich uczelniach, większość z nich wróciła do Syrii, gdzie pracują na uczelniach, wysokich stanowiskach, a niektórzy pozostali w Polsce, założyli rodziny i tworzą wspólnie z Polakami, polskie społeczeństwo. Wielu jest w Polsce syryjskich przedsiębiorców, którzy aktywnie uczestniczą w rozwoju wzajemnych stosunków gospodarczych. Choć niewątpliwie obecny kryzys wpłynął na te stosunku zdecydowanie, m.in. widocznie poprzez zmniejszenie wymiaru wymiany handlowej. Od początku kryzysu, po dzień dzisiejszy, MSZ Polski utrzymuje kontakty z syryjskim rządem. Dyplomacja polska, zawsze była dyplomacją rozsądną. Optowała za dialogiem pomiędzy syryjczykami, aby w pokojowy sposób doprowadzić do rozwiązania. Żywimy nadzieję, że stosunki zostaną odrestaurowane i powrócą do poziomu sprzed kryzysu trawiącego nasz kraj. Niedawno była w Polsce delegacja gospodarcza z Syrii, a w tej chwili jesteśmy na etapie przygotowań wzajemnej delegacji polskiej w Syrii.
RM: Wspomniał Pan o kryzysie. Co jest jego przyczyną? Czy sytuacja ekonomiczna, która uległa pogorszeniu? Czy nieporozumienia religijne? Czy też może Syria jest traktowana jako poligon doświadczalny dla wielkich mocarstw, które rozgrywają na nim własne, geopolityczne interesy.
IM: Powodem kryzysu, jest połączenie wszystkich wspomnianych czynników. Rozpoczął on się w marcu 2011 roku poprzez szereg demostracji obywateli, w nielicznych miejscach w Syrii. Demonstranci nieśli na ustach hasła zarówno gospodarcze jak i polityczne. Rząd uznał, że rządania narodu są do zaakceptowania i rozpoczął przygotowania do realizacji tych postulatów. Wydane przez prezydenta dekrety ze sfery politycznej i ekonomicznej dotyczyły m.in. nowego prawa współrządzenia, które zezwalało na tworzenie partii politycznych, z wyłączeniem takich, które opierałyby się na fundamentach religijnych, kolejne dotyczyły nowego systemu wyborczego, informacyjnego, admistracji publicznej i co najważniejsze – przygotowanie nowego projektu konstytucji, zawierającego zapis ograniczający sprawowanie urzędu prezydenta do dwóch kadencji. Niestety od samego początku, zauważyliśmy, że pomiędzy demonstrantami pojawili się terroryści. W tym samym czasie, Państwa zachodnie, w tym USA, zamiast cieszyć się ze zmian osiągniętych na drodze pokojowej, zaczęły jeszcze mocniej naciskać na rząd syryjski. Co gorsze, niektóre państwa, zarówno arabskie, jak i pozostałe, zaczęły wspierać grupy terrorystyczne, wysyłając im broń, prowadząć szkolenia oraz zaopatrując ich w miliony dolarów. Takie postępowanie wykazywały zwłaszcza Turcja, Arabia Saudyjska i Katar. Warto w tym momencie wspomnieć, że Turcja utworzyła obozy dla uchodźców przy granicy z Syrią, jeszcze zanim choćby jeden Syryjczyk opuścił kraj jako uchodźca. To świadczy o wcześniej przygotowanym scenariuszu wydarzeń, zanim jeszcze doszło do jakichkolwiek kryzysowych sytuacji. Dalszy bieg wydarzeń jedynie to wszystko potwierdza. Obecnie obserwujemy w jaki sposób prezydent Recep Tayyip Erdoğan, wywiera naciski na Europę używając jako karty przetargowej uchodźców syryjskich. Zauważyliśmy, że napływ terrorystów z radykalnych grup islamskich do Syrii jest bardzo duży. Przybywają oni z 83 krajów z całego świata. Trudno nam uwierzyć w to, że tysiące ludzi spadło na teren Syrii wprost z nieba. Otrzymali oni pomoc i formalne ułatwienia od wcześniej wspomnianych krajów w celu dostania się do Turcji, która następnie ułatwiła im wjazd do naszego kraju. Uważam, że największym wyzwaniem, któremu obecnie musi sprostać rząd Syrii, jest obrona interesów własnego państwa. Przecież nie można założyć, że rząd syryjski będzie z założonymi rękami trwał w oczekiwaniu na rozwój wypadków. Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że terroryzm to sprawa bardzo poważna i tak należy ją traktować. Nie jest to karta w rękawie, którą się zagrywa w razie potrzeby, a gdy przestaje być przydatna po prostu odkłada. Nie działa to w ten sposób.
KM: W takim kontekście jakie są prognozy samodzielnego wyjścia Syrii z tego konfliktu oraz jaką rolę według rządu Syrii powinny wypełniać inne państwa – główni gracze geopolitycznej rozgrywki?
IM: Niedawno Pan prezydent Baszszar al-Asad udzielił wywiadu czeskiej telewizji. W odpowiedzi na pytanie o termin zakończenia kryzysu odpowiedział, że może się zakończyć w ciągu kilku miesięcy, jeśli niektóre spośród państw zachodnich przestaną wspierać Turcję, Arabię Saudyjską i Katar, które wspierają terroryzm w Syrii. Po tym kroku będzie można już o rozwiązaniach politycznych. Do czasu, kiedy na terenie Syrii są terroryści, jest to niemożliwe.
KM: Wspomniał Pan na temat odcięcia wpływu państw zachodnich na rozwój konfliktu w Syrii. Jak w tym kontekście skomentowałby Pan rolę Rosji oraz decyzję prezydenta Władimira Putina o rozpoczeciu aktywności militarnej na terenie Syrii?
IM: Przede wszystkim chciałbym przypomnieć, że USA, od ponad roku tworzą koalicję przeciw ISIS, w skład której wchodzi ponad 60 państw. Czy po ponad roku i ponad 9000 nalotów, coś się zmieniło? Bo jeśli chodzi o Państwo Islamskie, to stało się silniejsze i rozprzestrzeniło się terytorialnie. Dostępnych jest wiele materiałów filmowych, choćby w internecie, na których udokumentowane są samoloty koalicji zrzucające zaopatrzenie militarne dla terrorystów z ISIS. Koalicja stworzona przez USA, nie została powołana na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Odmówiła współpracy zarówno z rządem jak i armią Syrii. Rosja przystąpiła do zwalczania ISIS mniej więcej dwa miesiące temu i w ciągu tego krótkiego czasu rezultaty są wyjątkowo pozytywne. Swoją drogą, interwencja rosyjska nastąpiła na wyraźną prośbę prawowitego rządu syryjskiego. Rosjanie pomagają z powietrza, a armia syryjska na lądzie. Dlatego uzyskaliśmy tak dobre wyniki w walce z ISIS w tak krótkim czasie.
RM: Czy Pan stawia tezę, że w rzeczywistości Państwa zachodnie wspierają Państwo islamskie? Jeśli tak to dlaczego miałyby to robić, skoro Państwo Islamskie zagraża również im – czego przykładem są zamachy we Francji?
IM: W odpowiedzi na początek zadam Panu pytanie. Pamięta Pan sytuację w Afganistanie? Kto taki stworzył Osamę bin Ladena? Wszyscy wiedzą, że zarówno USA jak i Arabia Saudyjska. Wspierały Talibów jak i Osamę bin Ladena, tylko po to by mógł zwalczyć Rosjan, którzy byli obecni w Afganistanie. Potem ta właśnie zagrana karta, odłożona na bok, zwróciła się przeciw zagrywającemu. Sekretarz Obrony USA, Pan Ashton Carter, powiedział, że ich kraj wspiera umiarkowaną opozycję Syrii. Wyszkoliliśmy niektórych z nich, zapłaciliśmy ponad 500 tysięcy dolarów. Z osób szkolonych pozostały jedynie cztery. Pozostałe osoby przystąpiły do Al. Nussram i ISIS. To są słowa Sekretarza Obrony USA. My mówimy, że terroryzm, to terroryzm. Nie istnieje podział na umiarkowany i radykalny terroryzm. Od początku kryzysu, ludzi którzy zbrojnie zwalczali rząd, nazywano rewolucjonistami. Natomiast kiedy doszło do aktów terrorystycznych w Paryżu, nazywa się ich dżihadystami albo terrorystami.
KM: W kontekście całej wypowiedzi, jak można określić zestrzelenie bombowca rosyjskiego przez Turcję? Nieszczęśliwy incydent?
IM: Jeśli chodzi o rosyjski samolot, to uważamy, że został zniszczony celowo. Lotnictwo rosyjskie zniszczyło ponad tysiąc ciężarówek z ropą naftową, które udawały się z terytorium Syrii zajętego przez Państwo Islamskie – do Turcji. Jest udokumentowane, że syn prezydenta Erdoğana – Bilal Erdoğan, kontroluje zakup ropy naftowej od ISIS. Naturalnie Turcja stwierdziła, że ich interesy są zagrożone. Prezydent Putin, powiedział na szczycie G20, że ISIS, otrzymuje pomoc od ponad 40 państw na świecie. Pomiędzy nimi, są również te państwa, które uczestniczą w spotkaniu.
KM: Czy uważa Pan, że interesy Turcji ograniczają się do kwestii zakupu ropy naftowej?
IM: Należy dodać, że Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, jest partią islamską, której marzy się powrót do potęgi Imperium Osmańskiego, dlatego wspierała Bractwo Muzułmańskie w Tunezji na początku wydarzeń w tamtejszym kraju, następnie wspierała Bractwo Muzułmańskie w Egipcie. Pamiętamy jak przyjacielskie stosunki łączyły Turcję z prezydentem Muhammadem Mursim, a kiedy naród powstał przeciwko prezydentowi i wybrano prezydenta Abd al-Fattaha as-Sisi, stosunki pomiędzy Egiptem i Turcją znacznie się pogorszyły. Prezydent Turcji wspiera również zmiany jakie następują w Libii. Jakiś czas temu, w jednej z zachodnich gazet przeczytałem artykuł, w którym nazwano Turcję bombą z opóźnionym zapłonem.
RM: Na Bliskim Wschodzie jest jeszcze kilku dużych graczy. Prócz Turcji wymienić można Egipt, z którym Syria tworzyła niegdyś Zjednoczoną Republikę Arabską i Izrael, o którym jeszcze nie mówiliśmy? Czy Pana zdaniem oni walczą o przywództwo w tym regionie?
IM: Wydaje mnie się, że znamy wszyscy odpowiedź na to pytanie. Jeśli podsumujemy obecną sytuację na Bliskim Wschodzie, to okaże się że trzy najsilniejsze armie arabskie – iracka, syryjska i egipska – zostały bardzo osłabione, przy czym można powiedzieć, że armii irackiej praktycznie nie ma, bowiem pierwszą rzeczą jakiej dokonali Amerykanie po zajęciu Iraku, było „rozpędzenie” tej właśnie armii. Armia syryjska od pięciu lat jest zajęta wewnętrznymi walkami, natomiast armia egipska ma wiele problemów na Synaju. W świetle tych wydarzeń, pozostaje jeden beneficjent zawirowań na Bliskim Wschodzie. Pamiętam jedno z oświadczeń reprezentanta władz Izraelskich, które mówiło o tym, że Izrael nie będzie bezpieczny i nie może funkcjonować spokojnie, jeśli nie pokona lub przynamniej nie osłabi wymienionych wcześniej trzech armii arabskich. To jest właśnie to, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie.
RM: Jeszcze słowo o zaangażowaniu Rosji. Wiele zostało już powiedziane na temat zaangażowania Państw Zachodu, jednak jest wiele głosów, w szczególności Amerykanie tak twierdzą, że Rosjanie nie walczą z Państwem Islamskim, tylko z opozycją rządu prezydenta Assada. Jak ustosunkuje się Pan do tych opinii?
IM: Zanim odpowiem, zadam pytanie pod analizę. Co do tej pory zrobiła koalicja, której przewodzą USA? Zarówno Rosja jak i władze Syrii prosiły rząd USA o przedstawienie listy nazwisk osób, które uważane są za przedstawicieli umiarkowanej opozycji. Do dziś takiej listy nie sporządzono. Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie istnieje coś takiego jak umiarkowana, uzbrojona opozycja w Syrii. Mówiąc opozycja, zwykle ma się na myśli polityczny charakter działań. Czy w jakimkolwiek kraju, pozwolonoby opozycji posługiwać się bronią? Zatem czym jest ta umiarkowana opozycja? Front al-Nussram? Armia Islamska? Sukur asz-Szam? Wszystkie wymienione są radykalnymi organizacjami islamskimi, które są wspierane przez Turcję, Arabię Saudyjską i Katar.
RM: Jak Pan widzi rolę Unii Europejskiej w konflikcie syryjskim? Padły deklaracje, że UE przyjmie uchodźców z poszczególnych krajów.
IM: Chcielibyśmy aby rola Europy nie ograniczała się do przyjmowania uchodźców. Jednak widoczne jest to, że działania państw europejskich podporządkowane są linii polityki USA. Ostatnio UE przeznaczyła 3 mld euro na pomoc Turcji, by zabezpieczyć granice przed napływem uchodźców do Europy. Mam nadzieję, że Europejczycy zdają sobie sprawę z tego, że to właśnie prezydent Erdoğan stoi za niekontrolowanym napływem uchodźców do Europy. Wszyscy mamy nadzieję, że Europa wywrze jakiś nacisk na prezydenta Turcji. Poza tym, jeśli przekazywane są jakiekolwiek środki, to najlepiej byłoby je przekazać na zamknięcie i uszczelnienie granic przez które napływają terroryści do Syrii. Wówczas w Syrii z pewnością byłoby bezpiecznie i uchodźcy którzy wyjechali powrócą do swych domów.
RM: Twórcą Republiki Syrii był Hafiz al-Asad. Była ona budowana jako republika socjalistyczna. Za jego czasów żyło w Syrii 10 mln ludzi. Obecnie żyje 20 mln. Czy problemy w Syrii nie są spowodowane tym, że trudniej jest sprostać socjalnym wyzwaniom, społeczno-ekonomicznym? Pytanie również czy Syria będzie kontynuować socjalisty kurs ustrojowy?
IM: Jeżeli chodzi o Syrię, to nawet w czasach pezydenta Hafiza al-Asada, nie była krajem socjalistycznym. Konstrukcja gospodarki opierała się zarówno na państwowej jak i prywatnej własności. Nie budowaliśmy systemu socjalistycznego w pełnym tego słowa znaczeniu. Prezydent Baszszar al-Asad po roku 2000, wprowadził wiele reform w sferze gospodarki, w której Syria doświadczyła ogromnego skoku. Staliśmy się praktycznie samowystarczalni jeśli chodzi o artykuły spożywcze, zwłaszcza jeżeli chodzi o zboże. Lekarstwa syryjskie eksporotwane były do ponad 80 krajów. Ubrania syryjskie stały się znane nawet w Europie. Zaopatrywaliśmy Liban i Irak w energię elektryczną. Skok rozwojowy zauważalny był szczególnie w infrastrukturze. W 2011 roku nie mieliśmy ani jednego dolara kredytu. Jednak dla USA nie jest to wygodne chyba, aby jakieś państwo było silne w tym regionie. Działania terrorystyczne na terenie Syrii, zniszczyły większość zakładów przemysłowych. Gazociągi, ropociągi, szpitale i uniwersytety jak i fabrykę lekarstw i wiele wiele innych.
RM: Co spowodowało, że prezydent Baszszar al-Asad przetrwał? W Egipcie upadł prezydent Husni Mubarak na skutek arabskiej wiosny, a następnie prezydent Mursi, upadł Kadafi w Libii, jak i prezydent Tunezji. Jaki czynnik zadecydował o tym, że prezydent w dalszym ciągu utrzymuje swój urząd i nie poddał się arabskiej wiośnie.
IM: Na wstępie chciałbym zapytać, czy rzeczywiście można określić te wydarzenia, mianem wiosny. Przecież skojarzenia z wiosną są jednoznaczne. Jest zielona, życiodajna. Wracając do pytania, to wydaje mnie się, że żaden prezydent na świecie, choć by miał za sobą ogromą armię, doskonałe służby bezpieczeństwa i wsparcie z zewnątrz, nie mógłby pozostawać u władzy przez pięć lat kiedy musi zwalczać terrorystów z ponad 80 krajów na świecie. Prezydent Baszszar al-Asad cieszy się poparciem większości społeczeństwa Syrii. Nawet badania opinii publicznej prowadzone obecnie przez USA, wskazują na duże poparcie społeczne dla prezydenta. Dlatego też odrzucany jest przez nich pomysł przeprowadzenia wyborów prezydenckich z udziałem prezydenta Baszszara al-Asada i pojawiają się ciągłe naciski by prezydent ustąpił. W odpowiedzi mówimy, że każdy kto żąda ustąpienia naszego prezydenta, będzie musiał ustąpić wcześniej. Naród syryjski, jest jedynym suwerenem Syrii i żadne Państwo – czy to USA czy Rosja, nie może decydować o tym, kto będzie tu rządził.
RM: Znane są Panu doświadczenia demokratyczne Polski. W 89 roku zorganizowano okrągły stół do rozmów z opozycją. W Syrii sytuacja jest taka, że armia kontrolowana jest przez brata prezydenta Pana Mahira al-Asada, w partii rzadzącej i w armii dominują alawici. Czy śladem Polski, nie byłoby dobrze by zaprosić do współrządzenia opozycję, by również wzięła odpowiedzialność za rządzenie państwem?
IM: To nie do końca jest prawda. Partia Odrodzenia Arabskiego ma swoje przywództwo, które składa się z 10 osób. Nie lubimy mówić w ten sposób, ale w tym przypadku powiem, że w kwestii alawitów, to są to dwie osoby z 10 osobowego składu. Jeśli chodzi o rząd, to również są to tylko dwie osoby, natomiast skład armii syryjskiej jest pod tym względem bardzo zróżnicowany. Większość z tych, którzy polegli w obronie ojczyzny w bieżącym konflikcie, to sunnici. Obsadzenie urzędów jest sprawiedliwe. Gdyby to co Pan powiedział było prawdą, to armia nie mogłaby się skutecznie opierać przez pięć ostatnich lat. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że armia syryjska, jest jedyną, która może się skutecznie przeciwstawić terrorystom.
KM: Z naszej rozmowy, jak i z obserwowanych na Bliskim Wschodzie wydarzeń wynika, że destabilizacja w tym regionie w bepośredni sposób wpływa na destabilizację w Europie. Czy uważa Pan, że są jacyś beneficjenci procesu destabilizacji Europy?
IM: Należałoby te pytanie zadać państwom, które w dalszym ciągu sprzeciwiają się politycznemu rozwiązaniu konfliktów w tym regionie. Są bowiem takie, które przeszkadzają w zasiądnięciu do wspólnych rozmów i osiągnięciu porozumienia na zasadzie dialogu. Na terenie Syrii działa wiele organizacji islamskich i każde z nich mają powiązania z różnymi państwami – Turcją, Arabią Saudyjską, Katarem, USA. Społeczeństwo międzynarodowe powinno wspierać Syryjczyków i zachęcać do tego dialogu pomiędzy nimi. Jest to jedyna droga do rozwiązania problemu.
RM: Jak poważny w skutkach, jeśli chodzi o kwestie międzynarodowe, może być kryzys na Bliskim Wschodzie? Czy może doprowadzić do poważnego, może nawet światowego konfliktu militarnego?
IM: Od pięciu lat zwalczamy najgorszy, najbardziej obrzydliwy rodzaj terroryzmu. Nie chcielibyśmy aby to co się stało u nas, wystąpiło w innych częściach świata. Prezydent Baszszar al-Asad, był w grupie polityków, którzy wysłali kondolencje do prezydenta Francois Hollande, po zamachach w Paryżu, pomimo, że rząd francuski, aż do dzisiaj, wspiera niektóre organizacje terrorystczne w Syrii. Terroryzm jest wielkim niebezpieczeństwem. Jeżeli się rozprzestrzeni, to nie będzie już tylko stanowił zagrożenia dla Syrii i regionu, ale będzie zagrożeniem dla całego świata.
RM: Niektórzy mówią, że wojna z terroryzmem jest III wojną światową.
IM: Prezydent Asad, zawsze prosił o stworzenie przez społeczeństwo międzynarodowe, jednej, spójnej strategii, w celu pokonania terroryzmu. Nie można dzielić terroryzmu na średni, umiarkowany, radykalny… Ci spośród terrorystów, którzy przyjechali do Syrii, wrócą kiedyś do swoich krajów i będą tam naprawdę dużym zagożeniem. Widzieliśmy co się stało w Paryżu. Dlatego powinniśmy przykładać wielką wagę do tej kwestii.
KM: Co z opinią, jakoby głównym zagrożeniem obecnie nie był terroryzm sensu stricto, lecz terroryzm intelektualny, jako myśl i idee jakie niesie ze sobą?
IM: Bardzo ważne pytanie. Uważamy, że najgroźniejsze w kontekście przyszłości, to jest to, co wpływa na radykalny, zacofany sposób myślenia. To jest ten sposób, który reprezentują grupy terrorystyczne, nawiązujący do szkoły wahabickiej. Wiele centrów religijnych, które są wspierane przez Wahabitów saudyjskich, obecnych w wielu krajach, zarówno arabskich jak i europejskich, uczestniczy w tworzeniu nowego pokolenia fundamentalistów i kształtuje jego światopogląd. Uważamy, że należy pokonać ośrodki reprezentujące taki właśnie nurt intelektualno-wyznaniowy. Terroryzm, to nie tylko broń w ręku, ale również myśl w głowie, informacja i propaganda. Jest to ogromnym zagrożeniem dla całego pokojowego świata. Na jednym z kanałów YouTube, można znaleźć nagranie z miasta Rakka, które obecnie jest pod kontrolą Państwa Islamskiego. Widzimy chłopca w wieku 12 lat, odcinającego głowę mężczyźnie. Stojący dookoła dorośli krzyczą Allah jest wielki. Co zrobili temu dziecku, że jest w stanie dokonać takiego czynu? Takich nagrań jest wiele. Jest to ogromne zagrożenie.
RM: Jak syryjski rząd przyjął zmianę rządu w Polsce?
IM: To jest wewnętrzna sprawa Polski. Dokonano wyboru w ramach demokratycznego głosu społeczeństwa. Oczywiście szanujemy ten wybór jak i wszystkie wybory narodu polskiego. Wysoko cenimy polskie doświadczenia w sferze demokracji.
RM: Jak Pan ocenia, skąd bierze się ta sympatia pomiędzy narodami polskim i syryjskim? Syryjczycy bardzo dobrze wypowiadają się o Polakach, a Polacy lubią Syryjczyków.
IM: Uważam, że większość narodu polskiego, wie dokładnie jaka jest prawda w kwestii konfliktu w Syrii. Terroryści zniszczyli całe nasze życie. Podczas wizyty w Syrii, papieża Jana Pawła II, spotkał się on z prezydentem Baszszarem al-Asadem i powiedział mu, że Syria jest jedynym państwem na świecie, w którym wszyscy żyją razem ze sobą. Wspólnie. W roku 2003, delegacja amerykańska odwiedziła Syrię i padło pytanie do Muftiego Syrii o liczbę chrześcijan w Syrii. Odpowiedział, że 18 mln. Na pytanie o liczbę muzułmanów, odpowiedź również brzmiała – 18 mln. Taka była Syria i taka będzie. Oczywiście przy udziale wszystkich swoich obywateli.
RM: Ostatnie pytanie. Czy możliwe jest, że stosunki polsko-syryjskie będą nie tylko poprawne, ale bardzo przyjacielskie?
IM: Jesteśmy optymistami jeśli chodzi o przyszłość. Wraz ze współpracownikami z naszej ambasady oraz ministrem spraw zagranicznych Syrii, mocno zabiegamy o to, by stosunku z Polską były jak najlepsze.
Dodaj komentarz