Zakupy z Ikei można odebrać w paczkomacie

W dobie pandemii firmy w coraz większym stopniu korzystają z możliwości ułatwienia klientom odbioru produktów bez konieczności odwiedzania sklepów. Jak podaje „Business Insider”, Ikea i InPost rozpoczęły współpracę, dzięki której klienci odbiorą zakupy z Ikei w paczkomatach.

Pierwsze informacje o zamiarze rozszerzenia możliwości dostaw Ikea podała jeszcze w maju tego roku. Nie było jednak wiadomo, jaka firma zajmie się realizacją usługi. Dotychczas dostawy realizowane były przez szwedzką sieć w ramach własnych zasobów. Teraz jednak postanowiła ona rozszerzyć ofertę.

Oczywiście, nie wszystkie zakupy z Ikei można odebrać w paczkomatach. Maksymalne rozmiary paczek określono na 56 cm / 36 cm / 38 cm, podaje „Business Insider”. System sam zweryfikuje, czy zakupy będą mogły zostać dostarczone do paczkomatu. Koszt dostawy wyniesie 12 zł i będzie jednakowy dla wszystkich przesyłek na terenie kraju.

Zakupy z Ikei dostarczane do paczkomatów stanowią element ogólnego trendu na rynku

Jak pisze „Business Insider”: Współpraca z InPostem to z jednej strony realizacja przez Ikeę jej strategii multikanałowości zapowiadanej od dłuższego czasu, a z drugiej dostosowanie się do nowej rzeczywistości, w której klienci nie zawsze mogą zrobić zakupy w sklepie stacjonarnym, co owocuje znaczącym wzrostem udziału sprzedaży online.

Udział sprzedaży internetowej szwedzkiej sieci wzrósł w 2020 roku z 10 do 20 proc. – podaje portal. Liczba wejść na stronę firmy zwiększyła się w tym roku o 30 procent do poziomu 154 milionów.

Zakupy z Ikei dostarczane do paczkomatów będzie można odebrać o dowolnej porze dnia. Jednocześnie firma zmieniła sposób pakowania części produktów, by dopasować wielkość pudełek do wielkości skrytek w paczkomatach.

Pandemia znacznie przyśpieszyła rozwój sprzedaży w Internecie. Można tu dodać, że nawet zakupy drogich produktów przeniosły się częściowo do sieci. Wcześniej klienci obawiali się takich transakcji, woląc obejrzeć towar u sprzedawcy.

Źródło: „Business Insider”

Autor: Sebastian Bujak

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.