Logo strony
Logo strony

Causes of the catastrophe (+ wersja pl)
Opublikowano: 15 listopada 2015

POLSKA WERSJA

Przyczyny katastrofy obozu liberalnego

Porażka prezydenta Bronisława Komorowskiego, a następnie całego obozu władzy, którego mitem założycielskim i najgłębszym motywem była obrona dorobku III Rzeczpospolitej, stała się dla świata ogromnym zaskoczeniem. Co spowodowało, że środowisko polityczne, uchodzące za twórców polskich sukcesów poniosło sromotną porażkę?

Przyczyny leżą blisko i daleko, mają charakter przesłanek płytkich, powierzchownych oraz głębokich.

Antyestablishmentowość

Delegitymizacja jest procesem, który trwa w Polsce przez cały okres transformacji. Politolodzy i socjologowie, analizując zachowania wyborcze, często nadmiernie je politologizują, szukając podstaw decyzji wyborczych w podziale na lewicę i prawicę, a więc posiadanych poglądach politycznych, orientacji ideologicznej, czy wyznawanym systemie wartości, tymczasem Polacy głosują przede wszystkim wg dwóch innych czynników: 1) oceny sytuacji społeczno-ekonomicznej, a precyzyjniej rzecz ujmując, poziomu bezpieczeństwa ekonomicznego; a także 2) sprzeciwu wobec elit. Prawie wszystkie wybory po 1989 r. były determinowane przez proces delegitymizacji, kształtowany algorytmem antyestablishmentowości.

W 1989 r. wybory zamieniły się w referendum nad dalszą przyszłością systemu socjalistycznego, swoistym plebiscytem. Jednak społeczeństwo odrzuciło nie tyle socjalizm, co jego elity. Spośród kandydatów wystawionych przez władzę, w ramach listy krajowej, do Sejmu weszły jedynie dwie osoby, reszta nomenklaturowych pretendentów została skreślona. Do, dopiero co utworzonej wyższej izby parlamentu, Senatu, nie przedostał się nikt z PZPR.

Masowe odrzucenie zaproponowanej przez PRL-owskie władze, listy krajowej, było emanacją odruchu antyestablishmentowego w społeczeństwie.

Zaledwie rok później, w trakcie pierwszych wolnych wyborów prezydenckich, spektakularne zwycięstwo odnieśli kandydaci antyelitarni: otwarcie deklarował takie nastawienie „czarny koń” wyborów, Stanisław Tymiński, natomiast Lech Wałęsa był również postrzegany jako kandydat antyelitarny, choć tego nie uwypuklał tak ostro.

Absoluty faworyt elit, Tadeusz Mazowiecki, poniósł miażdżącą, sromotną klęskę, nie wchodząc nawet do drugiej tury rywalizacji prezydenckiej, mimo że pełnił funkcję premiera.

Algorytm antyestablishmentowości różnie był na przestrzeni ćwierćwiecza polskich przemian konsumowany. Na początku lat 90. XX w., dużą popularnością w społeczeństwie cieszył się postkomunistyczny Sojusz Lewicy Demokratycznej, formacja która wówczas (gdyż później zmieniła swoją linię polityczną), opowiadała się przeciwko planowi reform prof. Leszka Balcerowicza, a także wyrażała swoją niechęć wobec wejścia Polski do NATO.

SLD zwyciężyła w wyborach parlamentarnych 1993 r., następnie dwa lata później, kandydat partii, Aleksander Kwaśniewski, tryumfował w batalii prezydenckiej, żeby następnie przegrać z zjednoczoną, pod szyldem Akcji Wyborczej Solidarność, prawicą, w kolejnych wyborach parlamentarnych, w roku 1997.

Na przełomie tysiącleci, lewica znów stała się najpopularniejszą polską partią polityczną, odzyskując pozycję lidera sondaży, a następnie zwyciężając w wyborach parlamentarnych w 2001 r. W tym samym czasie do głosu doszły również inne ugrupowania antyelitarne, takie jak „Samoobrona” Andrzej Leppera oraz Liga Polskich Rodzin.

kompas

Nowa polaryzacja i zmiany pokoleniowe

W efekcie wybuchu afery Rywina siła polityczna lewicy w Polsce zdecydowanie osłabła. W 2005 r., w drugiej turze wyborów prezydenckich, po raz pierwszy od 10 lat zabrakło przedstawiciela SLD. Włodzimierz Cimoszewicz wycofał się, zaś o najzaszczytniejszy urząd w państwie walczyli przedstawiciele strony postsolidarnościowej: Lech Kaczyński i Donald Tusk. W ten sposób lewica przestała być stroną toczonego w Polsce sporu. W miejsce dotychczasowego, trwającego od 1989 r. podziału historycznego zaczęły się powoli kształtować inne podziały: 1) najpierw społeczno-ekonomiczny budujący opozycję Polski solidarnej w stosunku do liberalnej, a używając innych desygnatów znaczeniowych, – ludu wobec elit (taki był ukryty motyw tego podziału); a później, kulturowego, bazującego na kontraście modernizacji do zaścianka, układu metropolitarnego (mieszczaństwa i wielkich miast) do prowincji.

Stary podział (historyczny, postkomunistyczny) doorientowywał polską scenę polityczną do przeszłości, nowy (postsolidarnościowy) do teraźniejszości i przyszłości.

W gruncie rzeczy wybory z 2007 r. napędzane były również na sprzeciwie w stosunku do rządzących elit. W całym 26-letnim okresie transformacji tylko raz Polacy opowiedzieli się za pozostaniem u władzy rządzącej ekipy. Stało się tak w roku 2011, kiedy wybory parlamentarne wygrała rządząca Polską Platforma Obywatelska. Jednak należy pamiętać, że ten wyborczy werdykt dokonał się w kontekście trzech bardzo ważnych czynników: 1) deprecjacji kulturowej najsilniejszej struktury opozycyjnej (PiS-u), co umożliwiało sprawowanie władzy niezależnie od jakości rządzenia; 2) w perspektywie ważnego wyzwania narodowego, jakim była organizacja piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r.; 3) i wreszcie w trakcie trwania polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

Wiadomo, iż w takich sytuacjach społeczeństwo konsoliduje się wokół czynników aktualnie rządzących.

Na proces zastępowania polaryzacji historycznej przez społeczno-ekonomiczną, a następnie kulturową (cywilizacyjną), nałożyły się zmiany pokoleniowe. W roku 2007 po raz pierwszy do wyborów poszło nowe pokolenie ludzi urodzonych po 1989 r., którzy nie mieli nic wspólnego z PRL-em, i którzy wolność zastali, a nie zdobyli. Z każdym następnym rokiem na rynek wyborczy wchodziło kolejne nowe pokolenie, co jeszcze bardziej wzmocniło trend zachowań oraz odruchów antyelitarnych.

Podłoże rewolucji

Dlaczego obóz polityczny obejmujący obrońców i reprezentantów polskiej transformacji poniósł sromotną porażkę, mimo iż usiłował w sposób bardzo spektakularny, legitymizować swoją polityczną rację bytu, osiąganymi podczas 26 lat przemian społeczno-gospodarczych, sukcesami? Odpowiedź na to pytanie tkwi w diagnozie sformułowanej przez Alexisa de Tocqueville, w dziele pt. „Dawny ustrój a rewolucja”: rewolucje zaczynają wybuchać nie w momencie największej biedy, tylko kiedy sytuacja zaczyna się poprawiać. Często w efekcie zainicjowanych przemian (reform), społeczne aspiracje rosną znacznie szybciej, niż możliwości ich zaspokajania.

W okresie transformacji doszło do akumulacji kilku istotnych przyczyn porażki obozu afirmującego dorobek III Rzeczpospolitej.

Dewaluacja wyższego wykształcenia. Po 1989 r. wiele wyższych uczelni zeszło na dół, na poziom Polski powiatowej, otwierając nowe kierunki kształcenia, a także własne filie. Było to podyktowane kalkulacjami merkantylnymi, nastawionymi na zdyskontowanie kolejnych fal wyżu demograficznego. Jednak, jak powiedział kiedyś znany filozof, prof. Bogusław Wolniewicz, cytując prawo znane z fizyki: „masa ciągnie w dół”. Zwiększenie dostępności do wyższego wykształcenia, pociągnęło za sobą radykalne obniżenie jego jakości. Formalnie i statystycznie odsetek ludzi z wyższym wykształceniem dynamicznie rośnie, ale poziom zdobywanej wiedzy, obniża się. Dodatkowo profil uzyskiwanego wykształcenia nie jest dopasowany do oczekiwań runku pracy. Polski system szkolnictwa reprodukuje bezrobocie. Ale społeczne aspiracje, w rezultacie formalnego podniesienia kwalifikacji, rosną.

Zmiana perspektywy porównawczej. Zmieniły się grupy odniesienia w procesie oceniania naszej sytuacji. Globalizacja, a także rozwój infrastruktury komunikacyjnej, powstanie tzw. nowych mediów, radykalnie przeobraziły sposób doświadczania rzeczywistości. Nie porównujemy się już w układzie wertykalnym z naszymi ojcami czy dziadkami, lecz w relacji horyzontalnej, czyli z naszymi rówieśnikami z innych części świata. Nie wystarcza argument, iż żyje nam się lepiej niż naszym ojcom, bo ciągle żyje nam się gorzej niż naszym odpowiednikom w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, czy Stanach Zjednoczonych.

Zmiana perspektywy porównawczej również wpłynęła na wzrost aspiracji: chcemy żyć tak jak rozwinięte społeczeństwa.

Niezaspokojone aspiracje, zwłaszcza w kontekście subiektywnego poczucia wysokich kompetencji i wysokiej samooceny, rodzą adekwatne frustracje. Czym większe oczekiwania, tym większe rozczarowanie.

Prekaryzacja. Polski sukces gospodarczy oparty jest (pomijając przynależność do Unii Europejskiej) tylko na jednej przesłance: niskich kosztach pracy, przechodzących właściwie w wyzysk. Nie posiada waloru redystrybuującego. Tworzy zbyt małą grupę beneficjentów transformacji. Osób niezadowolonych jest zdecydowanie więcej od zadowolonych. Po roku 1989 szybko rosła konkurencyjność świadczonej przez Polaków pracy, ale wynikało to z asymetrii kosztów pracy w stosunku do efektywności.

drzewoCicha rewolucja

Amerykański socjolog, Ronald Inglehart, na podstawie badań porównawczych przeprowadzonych w sześciu rozwiniętych krajach Europy zachodniej (Niemczech, Holandii, Belgii, Francji, Wielkie Brytanii i Włoszech), stworzył teorię tzw. „cichej rewolucji”, mającej polegać na przemianie pokoleniowej w sferze percepcji wartości, w miarę jak następuje zwiększenie dobrobytu gospodarczego rozwiniętych społeczeństw przemysłowych.

Pragniemy zawsze tej wartości, która jest w deficycie, której nam najbardziej brakuje. Pokolenia wychowujące się w biedzie dążą do zdobywania dóbr materialistycznych, łakną rzeczy materialnych; pokolenia dorastające w dostatku, są nastawione na wartości postmaterialistyczne.

Pierwsi orientują się na bezpieczeństwo ekonomiczne, drudzy na wolności obywatelskie i tolerancję. Preferencje te nie zmieniają się wraz z przyrostem wieku.

Społeczne protesty, które miały miejsce w Polsce, na przestrzeni lat 80 XX w. są często przestawiane jako napędzane dążeniem do wolności, jednak nie jest to do końca oczywiste, gdyż u ich podłoża legła trudna sytuacja społeczno-ekonomiczna, a przede wszystkim chęć zrealizowania oczekiwań socjalnych. Rewolucja „Solidarności” została obudowana w postulaty socjalne. Sprawy niematerialistyczne (polityczne, ideologiczne, czy kulturowe) miały dla społeczeństwa drugorzędną rolę.

Po 26 latach transformacji sytuacja się nie zmieniła. Mimo zmian pokoleniowych Polacy nadal odczuwają deficyt wartości materialistycznych i orientują się na bezpieczeństwo ekonomiczne. Chleba pragną bardziej od igrzysk.

To oznacza, że polskie społeczeństwo nie osiągnęło jeszcze takiego poziomu dobrobytu, który zapewniłby priorytet wartości obywatelskich (wolnościowych). Równość jest ciągle bardziej pożądana od wolności.

Jak powiedział prof. Andrzej Rychart, socjolog z Polskiej Akademii Nauk, komentując wybory prezydenckie 2015 r.: te wybory połączyły dwie grupy sfrustrowanych: starych sfrustrowanych, uważających iż transformacja przebiega za szybko; oraz nowych sfrustrowanych, uważających że przebiega za wolno.

 

mankaRoman Mańka

Autor jest publicystą i pisarzem, autorem książek popularno-naukowych z zakresu socjologii i politologii. W mediach lokalnych opisywał sprawy związane z działalnością zorganizowanej przestępczości mafijnej. Publikował także w mediach ogólnopolskich. Był za-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefem działu krajowego tegoż czasopisma. Jego materiały były zamieszczane w Onet.pl, Interia.pl, Inwestycje.pl oraz magazynach Forbes.pl, Home&Market i Gentleman.

Obecnie zajmuje się analizami z zakresu filozofii, socjologii, socjologii wiedzy, socjologii polityki, politologii i geopolityki. Jest redaktorem naczelnym czasopism eksperckich wydawanych przez Fundację FIBRE.

Tagi:

Udostępnij ten post:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści

What game is Putin’s Russia playing? (+pl)...

(polska wersja - strona 2) US Secretary of State for presid...

Norway reinforces collaboration with Poland...

The relationship between Poland and Norway has become much closer in r...