
WERSJA POLSKA
W co gra Rosja Putina?
Condoleezza Rice, amerykańska sekretarz stanu w gabinecie prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a W. Busha napisała pracę doktorską na bardzo ciekawy temat: czy atak może być metodą służącą obronie Rosji. W kontekście wydarzeń na Ukrainie oraz kryzysu bliskowschodniego motyw ten stał się niezwykle aktualny.
Obrona poprzez atak
Strategia, którą często uważamy za ofensywną, w gruncie rzeczy wynika z przesłanek defensywnych, i takie też niesie najgłębsze cele. Nie bez kozery w obiegu potocznym funkcjonuje popularne powiedzenie, iż „najlepszą obroną jest atak”. Wariant ten znają doskonale trenerzy różnego rodzaju gier zespołowych, zwłaszcza piłki nożnej: w poczynaniach ofensywnych w istocie realizowane są zadanie defensywne, gdyż atak odrzuca rywala od własnej bramki i własnego pola karnego, poza tym pozwala odsapnąć zawodnikom odpowiedzialnym za wysiłki sensu stricte defensywne, w końcu daje również szansę na zdobycie gola i pogrążenie przeciwnika.
Dlaczego III Rzesza rozpoczęła II wojnę światową cztery lata wcześniej niż planowała? Wszyscy odbierali ekspansję Hitlera jako wyraz odwagi oraz działań ofensywnych, tymczasem w rzeczywistości prawda była zupełnie inna: Niemcy bronili się przed nieodzowną klęską, uciekli w wojnę, aby uniknąć gospodarczej katastrofy.
W 1938 r. Hjalmar Schacht, prezes Reichsbanku i minister gospodarki III Rzeszy przyszedł do Hitlera i powiedział coś mniej więcej takiego: „wodzu, budżet jest pusty, nie mamy pieniędzy, popadliśmy w ogromne długi, grozi nam poważny kryzys ekonomiczny, musimy coś wymyślić.
W takich okolicznościach doszło do wybuchu II wojny światowej, agresja i ekspansja Niemiec była w rzeczywistości tylko przykrywką ich słabości.
Zmierzch imperium
Być może trudno w to uwierzyć, ale od 100 lat obserwujemy proces zwijania się rosyjskiego molocha I wojna światowa zakończyła się totalną porażką Rosji. Na zgliszczach carskiej polityki, a także w warunkach porażającej biedy zrodził się komunizm, prowadząc do ufundowania Związku Radzieckiego. Nowe imperium miało szybko rozszerzać swoje granice, zaś socjalistyczna ideologia miała zostać zaniesiona na bagnetach robotnikom w Madrycie i Lizbonie. Nic takiego jednak się nie stało: pierwsza próba ekspansji na Zachód zakończyła się w 1920 r. nad Wisłą, bitwą warszawską w której armia czerwona poniosła druzgocącą porażkę.
W latach 20. i 30. XX w. Rosjanie mocno się zbroili, modernizowali siły zbrojne, znakomity strateg wojenny, Michaił Tuchaczewski, organizował imponujące manewry wojskowe. Szykowali się do wojny, do kolejnego marszu na Zachód. Niestety Niemcy ich uprzedzili. Operacja o kryptonimie „Barbarossa”, czyli atak III Rzeszy na Rosję, był tak naprawdę ruchem wyprzedzającym.
Wziąwszy pod uwagę cele, plany, a także zamierzenia, Rosjanie mimo, że dotarli do Berlina, przegrali II wojnę światową. Chcieli dotrzeć do Lizbony, zagarnąć całą zachodnią Europę, jednak ta sztuka się nie udała; zniweczyli ją alianci, tworząc drugi front. Wyparce Niemców z własnego terytorium, a następnie ofensywa w kierunku Berlina kosztowała Związek Radziecki 27 mln ludzi oraz ogromne zniszczenia infrastruktury i gospodarki.
Ostatnią spektakularną klęską Rosji był rozpad Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, po 45 latach funkcjonowania w warunkach zimnej wojny, świata podzielonego na dwa zantagonizowane obozy, i rywalizacji o dominację ze Stanami Zjednoczonymi.
Wojna głupcze!
Agresja Rosji wobec Ukrainy, a także aktywne zaangażowanie na Bliskim Wschodzie, w tzw. konflikcie syryjskim, wynikają z próby ratowania upadającego mocarstwa. Państwo rosyjskie po prostu zwija się. Paradoksalnie może je uratować tylko wojna lub inne działania nakierowana na konflikt zbrojny.
Atuty, które niegdyś gwarantowały Rosji mocarstwową pozycję, a więc potencjały demograficzny, surowcowy, terytorialny, konwencjonalny-wojskowy, nuklearny, wyczerpują się. W gruncie rzeczy pozostały jedynie dwa ostatnie argumenty, plus skuteczna, agresywna dyplomacja i powiązane z nią służby specjalne.
Kapitał demograficzny dynamicznie ulega skurczeniu. Na początku XX w. Rosja liczyła 150 mln mieszkańców, przy 1,5 mld ludności świata, jak łatwo policzyć stanowiło to 10 proc. całego globu; wtedy był to bardzo silny argument. Obecnie Rosja liczy tylko 140 mln, tymczasem wielkość światowej populacji wzrosła do 7 mld; dziś Rosjanie tworzą zaledwie 2 proc. osób zamieszkujących ziemię.
Kończy się polityka surowcowa. Co prawda Rosja dostarcza do Unii Europejskiej (według danych z 2014 r.) 146,6 mld metrów sześciennych gazu, wiele państw, jak np. Polska zostało uzależnionych od rosyjskiej energii, jednak bazowanie na surowcach w dłuższej perspektywie działa na gospodarkę ujemnie, ma jeden słaby punkt: zapewnia szybkie, łatwe pieniądze i nie kreuje innowacyjności, nie modernizuje struktur gospodarczych.
Rosyjska gospodarka jest zacofana. Może rozwijać się tylko w warunkach wojny, kiedy surowce będą wykorzystywane jako zasoby, zaś ciężar oraz potrzeby działań zbrojnych wymuszą innowacyjność.
Powrót do… przeszłości
Dlatego Władimir Putin dąży, o ile nie do gorącej, realnej wojny, to co najmniej do odtworzenia układu zimnowojennego, a więc dwóch rywalizujących ze sobą mocarstw. Na tym polega nowa rosyjska strategia geopolityczna. Ponowny wyścig zbrojeń zapewni innowacyjny impuls rosyjskiej gospodarce, stworzy miejsca pracy, siłą rzeczy odwróci uwagę od bieżących problemów społeczno-gospodarczych. Lidzie gotowi są do większych wyzwań społecznych czy gospodarczych, w warunkach geopolitycznego napięcia, gdy górę bierze logika wspólnotowa (tożsamościowa) oraz poczucie potrzeby ofiary na rzecz własnego państwa.
Źródła ofensywności Rosji na zewnątrz, skierowanej wobec Europy i świata, tkwią tak naprawdę w czynnikach wewnętrznych. Putin potrzebuje innej agendy, niż doraźne kwestie związane z rządzeniem, musi szukać innych celów i motywów, które konsolidować będą Rosjan wobec jego osoby, w odróżnieniu od tych które nastawione są na zwykłą egzystencję.
Tak naprawdę król jest nagi, ale Putin umiejętnie odwraca od tego problemu uwagę.
Ale ważny jest jeszcze inny aspekt: w epoce postpolityki, która opisał oraz diagnozował amerykański politolog japońskiego pochodzenia, Francis Fukuyama, jedynym, niekwestionowanym, niepodważalnym supermocarstwem stały się Stany Zjednoczone, dominacja USA była bezapelacyjna, jednak w pierwszej dekadzie XXI w. na nowo dawał o sobie znać układ bipolarny (dwubiegunowy), jednak to nie Rosja rywalizowała z Ameryką, lecz do głosu doszły Chiny. Moskwa została zepchnięta na dalszy plan, poza „podium”.
Gdyby światowy rytm ewolucji cywilizacyjnej odbywał się na płaszczyźnie gospodarczej, proces ten wyznaczałaby konkurencja Stanów Zjednoczonych z Chinami. Państwo Środka zaczęło wykorzystywać potencjał polityki pacyficznej, stając się prawdziwym hegemonem na kontynencie azjatyckim. Prognozy ekonomiczne antycypowały, że już w 2030 r. Chiny wyprzedzą USA.
Walka o pozycję numer 2
Rosjanie sprytnie zmienili płaszczyznę z gospodarczej na militarną. Nowa strategia geopolityczna, wyrażająca się w ofensywie militarnej, której egzemplifikacją były konflikt na Ukrainie, a także zaangażowania na Bliskim Wschodzie, w wojnę syryjską, – rewitalizuje zimną wojnę, odtwarza wyścig zbrojeń, odbudowuje układ dwubiegunowy.
Dzięki temu Rosja weszła do gry, powróciła co najmniej do pozycji numer dwa w relacjach geopolitycznych, i zepchnęła na drugi plan zagrożone kryzysem Chiny, jak również osłabiła wpływy Stanów Zjednoczonych na kontynencie europejskim.
Obecnie kraje takie jak Francja czy Niemcy traktują Rosję jako atrakcyjnego partnera, sposób na uwolnienie Unii Europejskiej od wpływów dominacji amerykańskiej. Polityka europejska odeszła od tradycyjnego euroatlantyckiego kursu i wydaje się czasem bardziej antyamerykańska niż antyrosyjska.
Chyba o to Rosji chodziło. O poróżnienie dwóch porządków: Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego (NATO).
Roman Mańka
Autor jest publicystą i pisarzem, autorem książek popularno-naukowych z zakresu socjologii i politologii. W mediach lokalnych opisywał sprawy związane z działalnością zorganizowanej przestępczości mafijnej. Publikował także w mediach ogólnopolskich. Był za-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefem działu krajowego tegoż czasopisma. Jego materiały były zamieszczane w Onet.pl, Interia.pl, Inwestycje.pl oraz magazynach Forbes.pl, Home&Market i Gentleman.
Obecnie zajmuje się analizami z zakresu filozofii, socjologii, socjologii wiedzy, socjologii polityki, politologii i geopolityki. Jest redaktorem naczelnym czasopism eksperckich wydawanych przez Fundację FIBRE.
Tagi: politics
Dodaj komentarz