Załamanie w handlu. Polacy coraz rzadziej chodzą do galerii handlowych

Pandemia zmieniła nasze nawyki. Choć galerie ponownie są otwarte, wielu Polaków dalej nie zdecydowało się na wyruszenie na zakupy. Analizując najnowsze dane możemy dojść do wniosku, że załamanie w handlu jest poważne. Okazuje się bowiem, że ruch w sklepach względem poprzedniego roku spadł aż o 40 procent.

Załamanie w handlu oczami ekspertów

Proxi.cloud oraz UCE RESEARCH dokonały analizy przeprowadzonej na próbie 8,8 mln wizyt blisko 785 tysięcy konsumentów w 9 tysiącach placówek. W zestawieniu rok do roku ruch w sklepach spadł o 36 procent. Ponadto zmniejszyła się także liczba klientów unikalnych – tu odnotowano spadek w wysokości 23 procent.

To duży cios dla branży retailowej, który głównie jest efektem pandemii i zastosowanych obostrzeń. Oczywiście wcale nie jest to tożsame ze spadkiem obrotów, a przynajmniej nie w skali 1:1. Konsumenci rzadziej przychodzą do sklepów, ale za to wychodzą z większymi zakupami. Jednak w tej kwestii nie można mówić o wyrównaniu się przychodów, ponieważ społeczeństwo finalnie kupuje mniej. Polacy koncentrują się głównie na towarach pierwszej potrzeby – wyjaśnia dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX.

Takie wieści mogą być druzgocące dla właścicieli sklepów w centrach handlowych. Po tragicznym 2020 roku potrzebują oni powrotu klientów. Póki co wielu Polaków nie myśli jednak o zakupach, a załamanie w handlu jest faktem.

Zdaniem ekspertów wiele osób przekonało się do zakupów w sieci. Taką formę nabywania produktów uważają za wygodniejszą, ponadto mają dostęp do większej liczby artykułów jednocześnie.

Załamanie w handlu

Ciekawie wygląda zestawienie przedstawiające dni, w których najczęściej wybieraliśmy się na zakupy. Przed pandemią była to sobota, ponieważ był to dzień wolny od pracy, Polacy mieli więc dużo czasu na spokojne chodzenie po sklepach. Pandemia sprawiła jednak, że weekendowe zakupy wielu z nas uznało za zbyt niebezpieczne, dlatego najczęściej zaopatrywaliśmy się w ciągu tygodnia.

Przed wybuchem pandemii wiele osób robiło duże zakupy spożywcze w sobotę, ponieważ dla większości społeczeństwa jest ona dniem wolnym od pracy. Od marca ub.r. konsumenci, starając się unikać tłumów, zaczęli wybierać się do sklepów w mniej oblegane – ich zdaniem – dni, czyli w piątki i czwartki – tłumaczy Weronika Piekarska z Proxi.cloud.

Eksperci z Proxi.clud wyjaśnili również, że to w największym sklepach odnotowano najwyższe spadki klientów. Polacy bali się większego zagęszczenia ludności, jednak… było to nieco błędne rozumowanie, ponieważ zagęszczenie na jeden metr kwadratowy w sklepach wielkopowierzchniowych jest mniejsze.

Wyniki obrazują mocną pozycję dyskontów. W czasie pandemii konsumenci upatrzyli sobie ten format, a sieci wykorzystały sytuację, poszerzając asortyment. Zabrały klientów innym sklepom. Z kolei hipermarkety, które uplasowały się w środku rankingu, poprawiły swoją sytuację. A była ona trudna od dłuższego czasu. Udało się to, bo Polacy odważniej ruszyli do tych sklepów. Jeżeli ten trend się utrzyma, to hipermarkety z pewnością mocniej powalczą o rynek z konkurencją – tłumaczy ekspert z Grupy BLIX.

Załamanie w handlu winą zakupoholików?

Jak pokazują badania, wielu Polaków nie chce niepotrzebnie narażać się podczas zakupów. Choć wcześniej chętnie odwiedzali galerie, do tego robili to regularnie, teraz swoje wizyty w sklepach ograniczyli do minimum.

Skrócił się także czas przeciętnej wizyty w sklepie. Coraz mniej osób decyduje się na zwykły „spacer po galerii”. Przeważnie idąc do sklepu ustalamy, czego dokładnie potrzebujemy i wychodzimy zaraz po zakupie potrzebnego artykułu. Z tego powodu rzadziej kupujemy rzeczy pod wpływem impulsu, co również przekłada się na dochód sklepów oraz prowadzi do większego załamania w handlu.

Badania pokazują również, że najczęściej zakupy ograniczają Polacy w dużych miastach. Prawdopodobnie są oni świadomi dużego zagęszczenia, dlatego też wolą nie ryzykować ewentualnego zakażenia się wirusem.

Załamanie w handlu jest więc faktem. Ewentualne odbicie mogłoby nastąpić dopiero w momencie powrotu Polaków do sklepów. Aktualnie rząd mówi jednak o nadejściu trzeciej fali, nastroje wśród społeczeństwa nie będą więc sprzyjać bardziej ochoczym zakupom.

Andrzej Dworzański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.